środa, 9 lipca 2014

Osiem


Koniecznie przeczytajcie notkę pod rozdziałem od tego wiele zależy 

Holly


Harry podnosi ciało Jess z jej łóżka, uśmiechając się złośliwie. Wtedy zdaję sobie sprawę, że to nie był wpadek. Gdy Evie, Liz i Dakota patrzą na mnie, wiem że one także to wiedzą. Kiedy Harry wynosi Jess z pokoju, tak jak pan młody nosi swoją żonę, prawdopodobnie chcąc wrzucić jej ciało do rzeki, dziewczyny podchodzą do mnie. Liz wskazuje wzrokiem na drzwi, pokazując tym samym abyśmy wyszyły.
Od razu po tym jak opuściłyśmy sypialnię, Evie, Liz i Dakota zaczynają mówić o różnych rzeczach w tym samym miejscu.
- Dziewczyny! Nie wszystkie na raz! - krzyknęłam szeptem.
- Sądzę, że wiemy kto zamordował Jess. - Liz szepcze, a jej oddech jest przyśpieszony.
- Juliet! - Dakota powiedziała, trochę za głośno, mówię jej wiec by się uciszyła.
- Dlaczego tak sądzicie? - pytam ich.
- Jess było zimno, zanim zachorowała, więc jej kaszel ma wyjaśnienie. - mówi Evie, wskazując na Dakotę i Liz.
- Tak, wtedy Juliet poszła jej po wodę, zamknęła drzwi i dosypała truciznę. - wypowiedź dokończyła Dakota.
- Co? Ona nie mogłaby tego zrobić - zaprzeczyłam, kręcąc głową. Jules jest najmilszą osobą na ziemi. Jasne, jest blisko z Harry'm, ale czy na prawdę potrafiłaby dojść do takiego stopnia by zatruć przyjaciółkę, by zadowolić go?
- Tak! Ona woli zrobić coś takiego niż... - Dakocie przerwała Anna otwierając drzwi.
- Co wy robicie? - zapytała zmieszana.
- Nic, tylko pocieszamy Liz, były najlepszymi przyjaciółkami z Jess więc...- Anna ponownie przerywa Dakocie.
- Wszystkie się pocieszamy, nie bądźcie egoistkami, tylko wróćcie do pokoju. - powiedziała przewracając oczami i wróciła do sypialni, a my ruszyłyśmy za nią.
Każda z nas siedziała na swoim łóżku, cicho płacząc. Wzdycham, lekko płacząc z Evie i Dakotą, ale Liz, ona płacze histerycznie. Tak bardzo jej współczuję, były najlepszymi przyjaciółkami.
Siadam na łóżku Anny obok Loli. Myślę nad tym co się stało. Wątpię, że Juliet otruła Jess, ona jest zbyt miła, a one były zbyt blisko ze sobą.
- Ktoś wie dlaczego ona zmarła? - wyszeptałam do Loli, na co ona wzruszyła ramionami. Spojrzałam na Juliet, jej oczy wrzeszczały rozpaczą. Nie ma mowy, nie zamordowała Jess, płacze jak szalona. Ale czy ona płacze bo Jess zmarła, czy musiała prawdopodobnie ją zabić?
- Um, Holly, czy mogłabym z tobą porozmawiać na zewnątrz? - Lala pyta niespodziewanie. Zanim zdążam odpowiedzieć, chwyta mnie za rękę i wyprowadza mnie z pokoju, zamykając za sobą drzwi.
- Tak? - pytam, a moje brwi się zwężają.
- Nikomu nie możesz zdradzić, tego co teraz ci powiem. - Lola powiedziała cicho.
- Nie powiem nikomu. - obiecuję Loli.
- Jest lalka, która pomaga Harry'emu nas zabić. - szepcze.
- Wiem o tym, tak jak Liz, Evie i Dakota. - patrzy na mnie zdezorientowana.
- Oh...
- Lola pomagasz Harry'emu? - pytam przygryzając wargę.
- Co? Nie! Ale wiem kto. - mówi biorąc głęboki oddech. Stoję zmieszana.
- To Juliet.
- Dlaczego tak sądzisz? - pytam krzyżując ręce.
- To oczywiste. Była jedyną która były przy tym jak Jess umierała. - wyjaśnia, kładąc rękę na biodrze. Ona jest tak pewna; to denerwujące.
- Cokolwiek, nie wierz mi, ale trzymaj się z dala od niej. - powiedziała, wracając do sypialni. Wkrótce potem, ja również.
Zaczynam mieć wątpliwości co do Juliet, może ona na prawdę zabiła Jess. Mam na myśli, to ma sens, gdyby dłużej o tym pomyśleć. Jules jako ostatnia była z Jess przed jej śmiercią.

|podczas kolacji|

- Wiem, że wszyscy jesteśmy smutni z powodu Jess, ale zapomnijmy o tym, dobra? - Harry mówi z końca stołu. Wszystkie mówimy tak w tym samym czasie i wracamy do swoich rozmów. Ponownie siedzę obok Liz i Evie. Patrzę na Juliet, siedzi obok Anny i Sarah. Cóż, dobrze że Dakota się z nią już nie koleguje.
- Hej, Lola, też wie kto pomaga Harry'emu. - szepczę do Liz i Evie, wskazując na Lolę, a ona wie o co chodzi i uśmiecha się.
- Okej, więc jesteśmy coraz bliżej tego kto pomaga Harry'emu. - Evie mówi mieszając widelcem w misce ze spaghetti.
- Oh proszę, już wiemy kto mu pomaga. - Liz mówi do Evie. - Juliet - mówi, podkreślając "u", na co Jules odwraca głowę w naszą stronę.
- Huh? - pyta uśmiechając się.
- Nic, hahah - Liz odpowiada rumieniąc się. Na szczęście, Juliet wzrusza ramionami i powraca do jedzenia.
- Było blisko - uderzyłam żartobliwie Liz po ramieniu.
Teraz jestem prawie pewna, co do tego, która lalka pomaga Harry'emu. Po prostu nie wiem jak osoba, której tak ufałam jest w stanie wydać nas wszystkie.

|w łóżkach|

Moja ulubiona część dnia to ta w łóżku. Mamy mały harmonogram:
7.00 - pobudka, poranna łazienka. 
8.00 - zejście na dół i szykowanie śniadania. 
9.00 - śniadanie. 
9.40 - czas wolny. 
11.30 - sprzątanie domu. 
12.30 - szykowanie obiadu. 
13.20 - obiad. 
14.00 - czas wolny. 
17.00 - szykowanie kolacji. 
18.10 - kolacja. 
19.00 - sprzątanie. 
19.40 - czas wolny. 
21.00 - szykowanie do snu. 
21.20 - gaszenie światła. 
Czas przed łóżkiem jest wtedy gdy my dziewczyny krzątamy się zanim zgasną światła. Sprawa jest dosłownie zabawna, zawsze razem. Wszystkie szczotkujemy zęby jednocześnie. Nasza łazienka jest ogromna, każda dziewczyna ma umywalkę i lustro. Wszystkie czeszemy włosy w tym samym czasie, w zasadzie zawsze razem. Było świetnie, ale tylko do teraz. Teraz staram się trzymać jak najdalej od Juliet. Wiesz, dlaczego.
Usiadłyśmy na swoich łóżkach, rozmawiając ze sobą. Wszystko w tym pokoju wydaję się... normalne. Jeśli nie brać pod uwagę tego że ktoś chce wydać którąś z nas.
Harry delikatnie otworzył drzwi.
- Gaście światło - mówi stanowczo.
- Daj spokój, jeszcze pięć minut. - Macy powiedziała dziecinnie.
- Nie - powiedział kręcąc oczami.
- Proszę, Harry, nie bądź zrzędą - Macy prosi chichocząc.
- Gaście światło, teraz! - krzyczy i zatrzaskuje za sobą drzwi. Wszystkie wyłączamy nasze lampki i zasnęłyśmy.

|rano|

Budzę się z długiego snu, rozciągając się i ziewając. Dziewczyny jeszcze śpią. Dziwne, zazwyczaj ja budzę się jako ostatnia. Patrzę na zegar cyfrowy, napisane tam jest "6.59", alarm może się włączyć w każdej sekundzie. Tak też się stało, położyłam dłonie na uszach. Dźwięk nie jest tak kojący jak dzwonki na iPhonie, jest głośny, piszczy i irytuje jak diabli.
Wszystkie dziewczyn się obudziły i nacisnęły guziki wyłączające ich budziki. Wymieniłyśmy się powitaniem przed tym jak wyskoczyłyśmy z łóżek i zaczęłyśmy się ubierać.
Byłyśmy ubrane, więc ruszyłyśmy do łazienki zrobić makijaż.
Gdy wróciłyśmy do sypialni, zauważyłyśmy że Anna nadal jest w swoim łóżku, całe jej ciało jest pod kołdrą, śpi.
Sarah jęczy i idzie do jej łóżka, a my wszystkie za nią.
- Wstawaj Anna! - mówi Sarah.
Brak odpowiedzi.
- Anna ubieraj się! - mówiła Macy.
- Poważnie An? - Evie mówi jęcząc.
- To jest to! - mówię, ciągnąć jej kołdrę z łóżka. To co widzimy sprawia że wszystkie krzyczymy w szoku jakby ktoś przekuwał nam uczy.


______________________________________
Notka od autorki: NA KRAWĘDZI! Jak myślisz co jest pod kołdrą?
Notka od tłumaczki: Więc tak zacznę od tego że strasznie ale to strasznie jestem zawiedziona! Wcześniej było po 90/100 wyświetleń dziennie przy dodanym rozdziale... a teraz jest ledwie 50/60... co się dzieje? mało komentarzy mało was... czy coś się nie podoba?
Z tych powodów jestem zmuszona zrezygnować z codziennych rozdziałów, ostatnio dodałam ultimatum 5 komentarzy=rozdział ale i tego nie dałyście rady zrobić więc teraz nawet nie mam ochoty tłumaczyć :C więc myślę że jak raz na tydzień będzie pojawiał się rozdział to i tak będzie szczyt naszych marzeń... i jeśli ktoś jest zawiedziony - TO NIE MOJA WINA, TYLKO WASZA... przepraszam tylko osoby które regularnie komentują - ,jeden za wszystkich, wszyscy za jednego! xd
Błagam was o komentarze... proszę :) 

6 komentarzy:

  1. Ja jestem ci mega wdzięczna za tłumaczenie i doceniam Twoją pracę. Szkoda, że aktywność się zmniejszyła. Akcja jest coraz ciekawsza. Nie rozumiem czemu masz taki spadek >.>
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja czytam Twojego bloga od początku i bardzo mi się podoba:)) ale i tak dziękuje Ci za to że nie zrezygnowałaś z tłumaczenia tego i rozdziały nadal będą się pojawiać , a więc LUDZIE , WIEM ZE TO CZYTACIE , WIEC DAJCIE JAKIŚ ZNAK PO SOBIE ! :)) może posłuchają :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super ze tłumaczysz pozdrawiam XOXO

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja czytam twojego bloga tylko zazwyczaj na szybko i nie mam czasu dodawać komentarze. Postaram się dodawać przy każdym rozdziale *.* OMG!!! Co jest pod kołdrą ?!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli masz problemy z ustawieniami na swoim blogu, zapraszam na http://blogowy-poradnik.blogspot.com/ :)

    I powiem szczerze, że udany rozdział. Będę wpadała częściej, bo jestem tutaj dopiero pierwszy raz! xx

    PS: To mój blog z opowiadaniem ff o Niall'u http://or-ever-will-be-fine.blogspot.com/ Jeśli chcesz to wpadnij i zostaw po sobie ślad. Będzie mi strasznie miło kochana ;3

    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  6. jezu masakra ale porombane cdnwjdahdjkdhsakhfjkfgs świetne tłumaczenie

    OdpowiedzUsuń